O autorze
Sędziuję piłkę nożną. Zajmuję się PR i dziennikarstwem.

Oficjalnie w ekstraklasie! Sędziowie 17 zespołem w naszej lidze

Polscy sędziowie wychodzą z cienia. Nie boją się podejmować trudnych decyzji na boisku, tak jak w tym przypadku Szymon Marciniak
Polscy sędziowie wychodzą z cienia. Nie boją się podejmować trudnych decyzji na boisku, tak jak w tym przypadku Szymon Marciniak fot. Bartłomiej Barczyk - Agencja Gazeta
Jeszcze niedawno nazywano ich facetami w czerni. Już samo skojarzenie budziło negatywne emocje. W polskiej piłce byli zupełnie na uboczu. Uznawano ich za całe zło naszego futbolu. Teraz piłkarscy sędziowie wychodzą z cienia. Są jednymi z aktorów meczów w ekstraklasie. Media częściej robią z nimi wywiady, tworzą programy telewizyjne na ich temat. Wizerunek sędziów staje się znacznie lepszy. Nie mówimy już o nich jako facetach w czerni. Wreszcie oficjalnie dołączyli do ekstraklasy i stali się 17 zespołem naszej ligi.

To określenie wcale nie jest na wyrost. Sędziowie solidnie na nie zapracowali. Głównie podczas lutowego zgrupowania w Turcji. Jak? Prześledźmy ich przyładowy dzienny harmonogram. 5 lutego, drugi dzień zgrupowania w Antalyi. 7:30 - pobudka. 8:00 - poranny rozruch. 9:00 - śniadanie. 10:00 - wykład. 12:00 - trening. 14:00 - obiad. 16:00 - obserwacja meczu kolegów. 19:00 - kolacja. 20:30 - wykład. To tylko przykład tego, jak 60 najlepszych naszych sędziów pracowało przez kilkanaście dni w Turcji.

Całe dnie szczelnie wypełnione zajęciami. Chwili na odpoczynek nie było prawie wcale. Ale to nie wszystko. Arbitrzy od pewnego czasu mają regularny pomiar tkanki tłuszczowej i wagi. Tak też było w Antalyi. O obżarstwie nie było mowy, a tym bardziej o tzw. symbolicznym piwku. Na stołach zdrowa żywność. Dużo ryb, chudego mięsa, makaronów. Każdy dbający o swoją sylwetkę.

O sędziach dotychczas wiedzieliśmy niewiele. To jak spędzali czas po meczach, co jedli i pili, możemy jedynie przeczytać w książkach o słynnej aferze Fryzjera. Tam królowały golonki, zasmażana kapusta i duża ilość alkoholu. Ogólny wizerunek - fatalny. Na podstawie tego, co działo się w Turcji, można śmiało powiedzieć, że z dawnych „sędziów piłkarskich” pozostała już tylko nazwa. Za to kompletnie zmienili się ludzie, którzy tworzą środowisko. To młodzi, wysportowani mężczyźni, którzy w wielu przypadkach, podporządkowali swoje życie „pod gwizdek”. Jednak selekcja wciąż trwa i eliminowani są ci, którzy się nie sprawdzają.

Zmienia się wizerunek sędziów, zmienia i całego PZPN. W obu przypadkach w roli „mioteł” występują osoby z mocnymi charakterami. Porównanie Zbigniewa Bońka, do Zbigniewa Przesmyckiego nie jest przypadkowe. Bo ma to nawet miejsce w samym środowisku. Poprzednicy Przesmyckiego, cieszyli się podobną opinią, jak poprzednik Bońka. Delikatnie mówiąc - nie najlepszą. Przesmycki wprowadza nowe standardy. Kontrowersje meczowe są wyjaśniane na forum, on sam nie boi się podejmować trudnych decyzji personalnych. Co ważne, wszystko odbywa się przy pełnej transparentności i na przejrzystych zasadach. Ponadto zna języki obce, świetnie czuje się przed kamerami, a jego poprzednikom tego brakowało.

Warto też dodać, że popularny „Przesmyk” stawia na młodych. Do Turcji zabrał kilku obiecujących arbitrów jak choćby Paweł Malec, Tomasz Białek, Zbigniew Dobrynin, czy Marcin Szczerbowicz. Dla chłopaków, którzy są w programie mentorskim, a na co dzień nie prowadzą jeszcze meczów w ekstraklasie, to było coś!
Trwa ładowanie komentarzy...