• Młodzi polscy sędziowie nie są gorsi od Hiszpanów i Irlandyczków. Tak szkoli ich UEFA

    Rzadko możemy się dowiedzieć czegokolwiek o młodych sędziach w Polsce. Czy dla doświadczonych arbitrów znajdą się godni następcy? Czy młodzi arbitrzy przechodzą szkolenia i regularnie podnoszą swoje umiejętności? Okazuje się, że tak! Wybrani mają nawet szanse pokazać się w Europie. Rozmawiam z 25-letnim sędzią Piotrem Binczykiem, uczestnikiem programu CORE, który opowiada o tym, że nasi młodzi arbitrzy wcale nie są gorsi od hiszpańskich czy irlandzkich. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Oficjalnie w ekstraklasie! Sędziowie 17 zespołem w naszej lidze

    Jeszcze niedawno nazywano ich facetami w czerni. Już samo skojarzenie budziło negatywne emocje. W polskiej piłce byli zupełnie na uboczu. Uznawano ich za całe zło naszego futbolu. Teraz piłkarscy sędziowie wychodzą z cienia. Są jednymi z aktorów meczów w ekstraklasie. Media częściej robią z nimi wywiady, tworzą programy telewizyjne na ich temat. Wizerunek sędziów staje się znacznie lepszy. Nie mówimy już o nich jako facetach w czerni. Wreszcie oficjalnie dołączyli do ekstraklasy i stali się 17 zespołem naszej ligi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Na boiskach piłkarskich chcą boksować

    Na chwilę odejdźmy od Euro. Narzekanie. To jedna z naszych cech narodowych. Lubimy sobie ponarzekać. Ale nie tylko to lubimy. Gdy nie mamy merytorycznych argumentów w dyskusji, a ktoś wytyka nam błędy i zwraca na coś uwagę, to najlepiej odpowiedzieć dając komuś w ryj. Tak po prostu. Jak czyjeś argumenty są dla nas nie do przeskoczenia, to najlepiej przyłożyć komuś w mordę. Czemu o tym piszę? Bo niedawno na meczu łódzkiej A-klasy jeden z zawodników właśnie tak chciał „pogadać” z sędzią. Teraz już wiadomo, że za swoje zachowanie odpocznie sobie od piłki. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moja rozmowa ze Zbigniewem Przesmyckim: „Znikną sędziowie z przypadku”

    To pierwszy wywiad na moim blogu. Gdybym powiedział, że rozmawiam z człowiekiem, który współtworzy „Przepisy Gry w Piłkę Nożną” tłumaczy je z angielskiego, na polską wersję, nie wiedzielibyście o kim mowa. Większość z Was takiej książki nie miała w ręku. Ale jeśli dodam, że to były sędzia ekstraklasy w latach 1987-1997, a od grudnia zeszłego roku przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, będzie wiadomo o kogo chodzi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • „Brawo sędzia!” – głos, którego nie słyszę

    W ekstraklasie już wszystko jasne. Na podium Śląsk, Ruch i Legia. Dla tych drużyn brawa. Ale zaraz, zaraz. Czy presja ciążyła tylko na piłkarzach? Czy tylko oni dobrze prezentując się na murawie, walczyli o swoją lepszą przyszłość? Wreszcie, czy oni jako jedyni podejmowali decyzje na boiskach? Nie. Robili to także sędziowie. Losy mistrzostwa ważyły się do ostatnich minut, i arbitrów ta stawka nie przerosła. Z głośnego, negatywnego wizerunku sędziów tuż po rozpoczęciu rozgrywek, przeistoczyli się w cichy i pozytywny na koniec sezonu. Bo przecież najlepszy sędzia to taki, o którym się po meczu nie mówi. Prawda? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wkrótce mocniejsze gwizdki w ekstraklasie. Zawodowstwo dla sędziów

    Czy wyobrażasz sobie Kamila Kuzerę, który kończy nocną zmianę w magazynie, bierze sportową torbę i zasuwa na trening? Albo Jakuba Rzeźniczaka zgarniającego kilka złotych napiwku ze stołu w Siouxie i po chwili omawiającego ostatni swój mecz z trenerem Skorżą? Nie za bardzo. Nasi piłkarze takich problemów nie mają, bo są zawodowcami. Tego samego nie można powiedzieć o sędziach. To wciąż amatorzy, którzy od poniedziałku do piątku pracują, żeby w weekend poprowadzić mecze facetów kasujących miesięcznie 70-80 tys. zł. Ale idą zmiany. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Stadion to nie teatr, a boisko to nie klatka MMA. W Kielcach chcieli wygrać pięściami

    Korona Kielce jeszcze niedawno prezentowała koszulki z napisem „Stadion to nie teatr”. Teraz czas, żeby ich rywale wychodzili na murawę z napisem „Boisko to nie klatka MMA”. Sposób w jaki kielczanie zagrali z Zagłębiem nie można nazwać twardym czy ostrym. To była brutalna, agresywna, chamska kopanina. Po meczu kieleccy piłkarze, działacze, dziennikarze całą swoją złość za porażkę 0:2 skupili na arbitrze Pawle Pskicie. A prawda jest taka, że ten robił co do niego należało. Nie ugiął się pod presją zawodników i szowinistycznej widowni. Dawał kartki, kiedy musiał. CZYTAJ WIĘCEJ